Księga tysiąca i jednej mocy – 9. „Amadeusz”

amadeuszWariacja na temat życia Mozarta to dla mnie kwintesencja kina – jest tu wszystko, za co uwielbiam oglądać filmy: porywająca historia, wielkie aktorstwo, wspaniała oprawa (muzyka rozsadza ekran z równą siłą, co śmiech Wolfiego). Forman maluje tytułowego bohatera jako ekscentrycznego geniusza, którego wielkość jest w stanie docenić jedynie traktujący go jak swoje nemezis Salieri – rzemieślnik pozbawiony bożej iskry, który już w pierwszej scenie przyznaje się, że „zabił Mozarta”. Ten jednak, wbrew tym słowom i na przekór przejmującemu finałowi filmowej opowieści, jest wiecznie żywy.

Czytaj dalej

Księga tysiąca i jednej mocy – 8. „Zakochany bez pamięci”

7522344.3Długo zastanawiałem się, którą scenę z filmu wybrać, ostatecznie jednak dotarło do mnie, że nie można Zakochanego sprowadzać do wyrwanych momentów – to film, którego siła tkwi w ujęciu całości, od pierwszych minut igra bowiem sobie z naszymi filmowymi przyzwyczajeniami, by w finale chwycić za gardło i już nie puścić. Nie ma też chyba drugiego takiego filmu o miłości, choć filmowi jest równie daleko do melodramatu czy komedii romantycznej, co polskiemu tłumaczeniu do oryginalnego tytułu. Duet Gondry-Kaufman i wspaniale dobrana para Carrey-Winslet dają nam historię, która broni się na każdym poziomie – od sięgającej po surrealistyczne chwyty wyprawy wgłąb ludzkiego umysłu, przez kostium sci-fi, po traktat o ludzkiej pamięci. Przede wszystkim jest to jednak poruszająca opowieść o tym, jak trudno jest nam być z drugim człowiekiem i jak trudno zarazem jest być samemu – chyba żaden inny film o tak oczywistych sprawach nie mówi w tak nieoczywisty sposób…

Czytaj dalej

Księga tysiąca i jednej mocy – 7. William Szekspir, „Hamlet”

hamlet-01Długo by o Hamlecie pisać – tyle tu wątków, poruszanych problemów i klasycznych już motywów, że nie sposób ich w tak krótkim tekście ogarnąć. Co szczególnie uderza podczas czytania Hamleta? Ogromna ilość fraz, zdań i całych wypowiedzi, które na dobre utkwiły w świadomości językowej i przesiąknęły do kultury – W tym szaleństwie jest metoda, Reszta jest milczeniem, Słowa, słowa, słowa czy sławetne Dania jest więzieniem. Co kawałek inny smakowity „tekst” i tylko uśmiechamy się pod nosem – „ej, znam to!” Uważna lektura tragedii Szekspira to prawdziwa przyjemność, a historia mimo upływu lat jest niesamowicie poruszająca, sama tragedia zaś pozostaje jednym z najbardziej wpływowych dzieł literatury światowej i chyba największym osiągnięciem Williama Szekspira.
Kimkolwiek by nie był…

Czytaj dalej

Księga tysiąca i jednej mocy – 6. Offenbach, „Infernal Galop”

indeksDziś jeden z najbardziej energetycznych „kawałków” muzyki klasycznej, czyli „Piekielny galop” z „Orfeusza w piekle”. Jeśli na moment zapomnicie o „kankanie” i spróbujecie wysłuchać Offenbacha na pełnym regulatorze, to muzyczny odlot macie w kieszeni – narastająca dramaturgia tego utworu jest niesamowita, a osiągalna w pewnych partiach moc przebija wszystko, co może zaproponować współczesna muzyka popularna.
Poza tym przy żadnym innym utworze tak dobrze nie tańcuje się z niemowlakiem🙂

Czytaj dalej

Księga tysiąca i jednej mocy – 5. Kurt Vonnegut, „Rzeźnia numer 5”

352x500Wszystko to zdarzyło się mniej więcej naprawdę.

Tak zaczyna się jedna z najbardziej niezwykłych książek XX wieku, która za każdym razem, gdy po nią sięgam, robi na mnie piorunujące wrażenie. Opowieść o losach Billy’ego Pilgrima, niezbyt rozgarniętego młodego Amerykanina, który jako jeden z nielicznych przeżył bombardowanie Drezna przez aliantów podczas II wojny światowej (to echa przeżyć samego autora), jest dla Vonneguta przyczynkiem do rozważań na temat ludzkiej natury i tego, co kieruje naszym losem. Cała historia zaś ubrana jest w zaskakujący kostium sci-fi: Billy bowiem, w różnych traumatycznych momentach swojego życia, co jakiś czas „wypada z czasu”. Raz znajduje się w bombardowanym Dreźnie, innym razem w dniu swojej śmierci, jeszcze kiedy indziej na planecie Tralfamadorii, gdzie staje się obiektem obserwacji kosmitów, od których uczy się zupełnie innego postrzegania czasu. Ta fragmentaryczność narracji znajduje swoje odzwierciedlenie także w strukturze powieści – składa się ona bowiem z wielu epizodów ułożonych w mozaikową całość.
Czytaj dalej

Księga tysiąca i jednej mocy – 4. „Indiana… Let it go”

7211118.3Indiana Jones i ostatnia krucjata to moja ulubiona część przygód Indy’ego i jeden z tych filmów dzieciństwa, który w znacznej mierze ukształtował mój filmowy gust.
Może i jest tu mniej ikonicznych „momentów” niż w równie genialnych Poszukiwaczach zaginionej Arki, ale za to jest Sean „Szon” Connery jako ojciec (z tym swoim wspaniałym „Dżunior!”), jest chyba najważniejszy artefakt naszego kręgu cywilizacyjnego i jest Nowa Przygoda pełną gębą. Tym jednak, co podczas każdego seansu porusza mnie najbardziej, jest pamiętna scena „kuszenia” – gdy nasi bohaterowie zdołali już wynieść Graala z krypty. Nagle pęka podłoga, kielich spada w szczelinę, a Elsa trzymając się krawędzi próbuje po niego sięgnąć. Chwilę później to samo robi Indy, ale od niechybnej śmierci ratuje go, jakże by inaczej, Henry Jones Senior.
I to jest ten moment, w którym magia kina dosłownie rozsadza ekran, a my czujemy ciarki na plecach…

Czytaj dalej

Księga tysiąca i jednej mocy – 3. Zakończenie „Widnokręgu”

1352896119_mysliwski_widnokragNagrodzony w 1997 roku Nike Widnokrąg uchodzi za najlepszą polską powieść XX wieku – i nie ma w tym stwierdzenia przesady, Myśliwski osiąga w niej bowiem absolutne szczyty narracyjnej biegłości, tworząc fascynującą opowieść leniwie snującą się przez kilkaset stron. To naprawdę wielka powieść – na miarę najlepszych dzieł Prusa i Lema, z którymi tworzy trójkę najlepszych, moim zdaniem, krajowych prozaików.
Moim ulubionym fragmentem Widnokręgu, który zawsze, gdy go czytam, szczerze mnie wzrusza (a teraz jakoś szczególnie) – jest zakończenie: z jednej strony idealne podsumowanie całej historii, z drugiej tchnący prawdziwą wielkością obrazek, który nadaje całej tej opowieści jeszcze większego sensu. I to dotknięcie wielkości jest największą siłą Myśliwskiego…

Czytaj dalej

Księga tysiąca i jednej mocy – 2. „Oda do radości”

gbbVXDziś muzycznie – i to od razu z najwyższej półki, ale też niewiele jest utworów tak poruszających, jak Oda do radości, i to zarówno w warstwie muzycznej, jak i tekstowej. Trudno się jednak dziwić, skoro za Odą stoi chyba najbardziej spektakularny duet w historii – takiego zestawu „tekściarz”-„kompozytor” ze świecą szukać. I sam nie wiem, co mnie bardziej porusza – narastająca z każdym taktem muzyka Beethovena czy rozbrajający w swej szlachetnej naiwności tekst Schillera. Zawsze jednak miałem sentymentalne zapędy, dlatego Oda do radości za każdym razem wywołuje we mnie prawdziwe ciary i gdybym miał wybrać jeden utwór, który miałby być hymnem całej ludzkości – byłby to właśnie ten…

Czytaj dalej